Porwania rodzicielskie

Wg definicji Policji porwanie rodzicielskie jest taką sytuacją, w której jedno z rodziców lub prawnych opiekunów posiadających pełną władzę rodzicielską bez woli i wiedzy drugiego z nich pod pretekstem krótkotrwałego pobytu wywozi lub zatrzymuje osobę małoletnią na stałe, pozbawiając tym samym drugiego rodzica lub opiekuna posiadającego pełną władzę rodzicielską możliwości utrzymywania kontaktu z małoletnim w przysługującym mu zgodnie z prawem zakresie.

A zatem jest to sytuacja, w której jeden z rodziców lub prawnych opiekunów posiadający pełną władzę rodzicielską zabiera dziecko drugiemu z rodziców lub opiekunów, również posiadającemu pełną władzę rodzicielska. Rodzi się zatem w takiej sytuacji podstawowe pytanie, czy w ogóle można porwać własne dziecko? Zarówno z prawnego, jak i logicznego punktu widzenia odpowiedź na to pytanie nie jest prosta i jednoznaczna. Dlatego w takich przypadkach Policja zwykle unika interwencji, oczywiście za wyjątkiem sytuacji bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia dziecka. To jednak zwykle nie ma miejsca, bo w takich sytuacjach zdecydowana większość rodziców nie stwarza zagrożenia dla swojego dziecka. Pozostaje zatem rozstrzygnięcie na drodze sądowej. Tutaj jednak postępowania ciągną się miesiącami, a nawet latami, a przez ten czas dzieci często są pozbawione kontaktu z jednym z rodziców, co zarówno dla dziecka, jak i rodzica jest ich podstawowym prawem. W zdecydowanej większości przypadków, nawet ponad 90%, na zdecydowanie gorszej pozycji są tutaj ojcowie. Sąd może ukarać jednego z rodziców za utrudnianie kontaktów z dzieckiem drugiemu rodzicowi, jednak musi dysponować odpowiednim materiałem dowodowym. W takich sytuacjach staramy się pomóc, poprzez ustalenie faktycznego miejsca pobytu dziecka oraz dostarczenie dowodów na fakt utrudniania kontaktu z nim drugiemu rodzicowi bądź prawnemu opiekunowi.

Pomocy można szukać również w różnych stowarzyszeniach, jak np. Dzielny Tata.

Stowarzyszenie Dzielny Tata

Napisane przez

Brak komentarzy.

Pozostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.